Luźna stylizacja na podróż // Bozzolo top & sweatpants

14089055_659916734166795_5983721427564575876_n

Wracam napełniona energią i pomysłami po wyjeździe z Londynu. Ostatnio na blogu pojawiały się wpisy podróżnicze i poradniki. Trochę odpoczynku od stylizacji to według mnie dobry pomysł, przynajmniej przez chwilę nie było monotonnie i wiem, że już nie będzie! Póki co, po długiej przerwie od casualowych zestawów przyszedł czas na luźny i przede wszystkim wygodny outfit na podróż. Dokąd? Dokąd tylko chcecie! Na elegancki top i spodnie dresowe od Bozoolo miałam milion innych pomysłów. Stylizacja na uczelnie, zwyklak z Conversami czy połączenie elegancji z wysokogatunkową dzianiną – z sandałami na słupku.

Kiedy w dzień wyjazdu z Londynu zobaczyłam za oknem pochmurne niebo i deszcz wiedziałam, że mój pomysł z sukienką i loafersami nie wypali i będę musiała szybko wygrzebać z dna walizki coś wygodnego, w czym będzie mi przede wszystkim ciepło. Dodatkowo musiałam się sugerować wagą walizki, która już i tak według mnie była o kilka kg za ciężka niż przewidywał nasz limit. Aby czuć się komfortowo i uszczuplić bagaż o kilka kilogramów, oprócz dresowych spodni i koszulki, zamiast loafersów ubrałam Adidasy Superstar II, kremowe futerko z H&M i przeogromny szalik, który udało mi się kupić za 35 zł w Primarku.

Nie myślałam nad tym, jak będzie to wyglądać razem. Byłam pewna, że dres i koszulka do siebie pasują, Adidasy też. Założenie futerka  i szalika było bardziej związane z odchudzeniem bagażu niż kreatywnym pomysłem na świetny outfit. O dziwo to wbrew pozorom nieprzemyślane połączenie wyjątkowo przypadło mi do gustu i już dzień po powrocie i odespaniu londyńskiego szaleństwa, postanowiłam go sfotografować i przedstawić Wam jako outfit na podróż.

Zazwyczaj boję się kupować basicowych rzeczy przez internet. Nie każdy basicowy top jest dobrze wykonany, nie w każdym czuję się komfortowo, a moje ciało oddycha i się nie poci. Pośród kilkunastu, które posiadam ten wygrywa ze wszystkimi. Nawet z tymi z wiskozy z Zary. Dodatkowym atutem jest nonszalanckie wykończenie. Nie posiada przy szyi regularnego szwu i przeszycia.

Wiecie, że nie lubię spodni. Te dresowe to jedyne długie spodnie, które spakowałam do walizki. Chodziłam w nich po Londynie, ubierałam po całym dniu biegania, ubrałam na podróż powrotną. Mam w domu jeszcze jedne dresy, jednak wyglądają jak spodnie na trening, są bardzo sportowe, mało subtelne i z pewnością nie ubrałabym ich na co dzień, jak tych. Po którymś praniu są nadal jak nowe, nie mechacą się, jak większość dresowych materiałów, więc to kolejny plus i dowód, że można mieć w szafie spodnie dresowe, który wyglądają elegancko, są wygodne i nie pozbawiają kobiecego uroku.

Jak Wam się podoba, lubicie nosić dresy na co dzień czy raczej tylko w domowym zaciszu?

 

ZDJĘCIA: Emil Piaskowski

T-shirt – BOZZOLO | sweatpants – BOZZOLO | shoes – Adidas Superstar 2 | faux fur – H&M | scarf – Primark

0 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *