Trzy powody, które zniechęcają mnie do powrotu do domu

15326337_716022168556251_8234714362154715280_n-2

Na wstępie napiszę, że poniższy tekst powstał w wyniku długiej podróży pociągiem z Warszawy do Opola, z powodu ogromnej euforii i ma charakter bardzo humorystyczny. Dlatego weźcie sobie poprawkę na poniższe trzy powody. Każda rodzina jest inna, jedna bardziej normalna, druga mniej. Moja stanowczo reprezentuje to drugie…

…Kocham swój dom, rodzinne miasteczko – Brynicę, Opole, w którym za dzieciaka spędzałam większość czasu i ludzi, którzy tam mieszkają. Za otoczenie, wielkość, ciepło i życzliwość, które otrzymuje za każdym razem, kiedy wracam do rodziny.

Istnieje wiele zalet powrotów do domu i początkowo zastanawiałam się, czy nie byłoby lepiej zatytułować wpisu mianem 10 powodów, dla których uwielbiam wracać do domu. Osobiście wolę pisać (czytać również) teksty będące zaprzeczeniem czegoś, dlatego postawiłam na ten. No dobra,  może też trochę dlatego, że teksty z tym, czego nie lubię, cieszę się trzy razy większą oglądalnością niż te, w których grzecznie piszę o tym, co mi odpowiada.

Dom – mój własny pokój wykreowany i dopieszczony przeze mnie w każdym centymetrze kwadratowym to moje ulubione miejsce na tej planecie. Nie Londyn, który kocham, nie Warszawa, która wydawała się jedynym słusznym miastem, w którym się rozwinę, odnajdę i jednocześnie będę czerpać radość z faktu, że mieszkam właśnie tam, ale Dom.

Jedni nie potrafią wysiedzieć  na czterech literach i wciąż odnajdują nowe miejsca w celu spędzania czasu, drudzy preferują leniuchowanie czy siedzenie przed TV. Są też tacy, dla których bycie z kimś to absolutna konieczność, a samotność ich o mdłości. Ja zaliczam się stanowczo do tych trzecich, czasami pierwszych – w zależności od dnia i humorku.

Niemniej jednak bez względu na to, jakie spędzanie czasu preferuję, jaką sytuację rodzinną mam, bez względu na nawet najgorsze okoliczności, powrót do domu jest dla mnie ogromną radością. Dlaczego? Bo tam się wychowałam, spędziłam zarówno piękne, jak i te smutne chwile.

Oceniając ogólnikowo – uwielbiam wracać do domu i po trzech tygodniach siedzenia w Warszawie, nawet w najlepszym towarzystwie, tęsknię i chętnie wracam.

Są jednak trzy powody, które przyprawiają mnie o złość i śmiech jednocześnie. Moja rodzinka należy do niezwykle rozrywkowych, a wygłupianie się należy do codzienności.

Frazy, które słyszę za każdym razem, kiedy zbliża się dzień mojego przyjazdu, obecnie mnie nie dziwią, jednak od zawsze wywołują zmieszanie i śmiech.

„Nie było Cię przez trzy tygodnie, więc nie dziw się, że w domu nie ma zdrowego fit jedzenia”

Ze względu na swoje przypadłości jedzeniowe i niezłe wybrzydzanie, ziemniaki ze śledziem to stanowczo nie moje klimaty. Wolę zdrowsze potrawy. Moja rodzina niekoniecznie. Z tego względu zazwyczaj po powrocie do domu słyszę przytoczone wcześniej zdanie. Nie powiem, ale odkąd moja siostra zaczęła chodzić na siłownię i zdrowo się odżywiać,  jest coraz lepiej.

„Wracasz do domu, a nie hotelu dziecko. To nie zwalnia cię z obowiązków”.

Nie mam pojęcia, jak wygląda podział obowiązków w waszych domach, jednak u mnie jest to ściśle określona kwestia, która od kilku lat jest niepodważalna. Jestem odpowiedzialna za sprzątanie wyznaczonej części domu i po powrocie niemalże zobligowana do wykonania swoich obowiązków. Nie ważne, czy przyjeżdżam na dwa dni, czy tydzień – wszystko ma być posprzątane.

„Nie chodź nigdzie, tylko zostań z nami. Ze znajomymi się możesz zawsze spotkać”.

Standardowy tekst Taty, który chcąc spędzić ze mną jak najwięcej czasu, korzysta z wszelkich dostępnych opcji, aby spędzić ze mną jak najwięcej czasu. To może i dobrze, szczególnie że nie dość, że jestem jego żeńską kopią, to jeszcze rozumiemy się bez słów. Jestem z nim zżyta jak z nikim innym, dlatego bardzo doceniam jego chęci.

0 I like it
0 I don't like it

4 komentarze

  1. Zaznaczenie na początku tekstu, że ma on charakter humorystyczny to bardzo odważne i trochę głupie zagranie, które sprawia, że znacznie wzrastają oczekiwania i obniża się próg tolerancji wszelkich błędów - każdego bowiem bawi co innego. Niestety w powyższym tekście można doszukać się kilku luk w rozumowaniu - o literówkach czy wręcz brakujących wyrazach nie wspomnę. Zaznaczasz, że Twoja rodzina należy do gatunku tych mniej normalnych, co starasz się udowodnić poprzez napisanie, że musisz posprzątać swój pokój, porozmawiać z ojcem, który męczy Ci bułę o to za każdym razem, gdy tylko robisz rodzicom wjazd na chatę a także przez to, że po trzytygodniowej nieobecności w rodzinnych stronach Twoi rodzice nie witają Cię na przystanku z dynią, jarmużem i selerem naciowym w ręku. Cóż, wydaje mi się to co najmniej oczywiste. Co więcej - śmiem twierdzić, że w większości polskich domów wygląda to tak samo, co w oczywisty sposób nasuwa teorię, że 95% Polaków to totalnie zwariowani ludzie. Cytat "[...] Ja zaliczam się stanowczo do tych trzecich, czasami pierwszych – w zależności od dnia i humorku." jest trochę nielogiczny - to trochę tak, jakby napisać, że ktoś na co dzień jest w poważnym związku z Tomkiem, ale w co czwarty piątek robi skok w bok z Hanią. Gdyby ten cytat był orientacją seksualną, byłby biseksualizmem. Z kolei ze zdania "Są jednak trzy powody, które przyprawiają mnie o złość i śmiech jednocześnie." również bije niekonsekwencja, wszakże śmiech i złość łączą się, ale tylko w przypadku schizofreników paranoidalnych, do których z całą pewnością się nie zaliczasz. Dziwi mnie również wstęp zajmujący 2/3 tekstu oraz kompletny brak jakiegokolwiek zakończenia i podsumowania. Reasumując, uważam, że blogerzy modowi powinni zajmować się modą, pisanie swoich przemyśleń pozostawiając innym.

    • Dziękuję za wyrażenie opinii :). Chciałabym się rozwijać nie tylko w kierunku modowym.
      Wiem, że początki są zawsze trudne, dlatego popracuję nad stylistyką i formą w tego typu tekstach.

    • jako osoba która nie ukończyła polonistyki, po przeczytaniu tego tekstu, nie czuje, że jest on, tak zły jak osoba która opisała to powyżej, materiał na ksiàżkę może to nie jest, ale dziewczyna robi to jako hobby (tak domniemam) więc nie ma co się czepiać. Fajnie, że się rozwijasz :) powodzenia

    • Wciąż się uczę i pracuję nad coraz lepszym sposobem wypowiedzi. Trening czyni mistrza, a bez tego nie skoryguję błędów.
      Dziękuję bardzo! :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *