Trzy powody, dla których nie warto pokazywać swojego smutku

15338719_719740424851092_8089261021102928441_n

Czasami miewam gorsze dni, jest mi smutno i najchętniej zostałabym sama w domu, z brakiem dostępu do internetu i świata zewnętrznego. Każdy tak ma. Smutek bywa uzasadniony bądź nie. Ja nie lubię się przejmować na zapas, jednak wciąż nad tym pracuję. Myśląc o przyszłości, układam w głowie milion scenariuszy, które później w ogóle nie mają miejsca. Przez to staję się kłębkiem nerwów i niepotrzebnie zastanawiam się nad tym, co się nie wydarzyło bądź nigdy nie wydarzy. To kwestia czasu i uważam, że można nad tym pracować. Nad pokazywaniem otwarcie swojego złego humoru też.
Kiedyś nie potrafiłam udawać, że wszystko jest w porządku, jak nie było. Nie widziałam sensownego uzasadnienia, dlaczego miałabym to robić i mydlić oczy innym. Wraz z upływem czasu wiem, że nie warto otwierać się ze swoimi uczuciami przy obcych. Nie mówię o najbliższych, którzy na kilometr wyczuwają gorszy dzień czy doła, tylko o średnio bliskich ludziach, określonych mianem znajomych.


Jedni wolą pokazywać otwarcie swoje emocje i nie ukrywać tych negatywnych, inni nie potrafią udawać, ci trzeci wyuczyli się pokazywać tylko to, co chcą, co jest im wygodne. Jak jest najlepiej? Dla mnie zdecydowanie to trzecie.

Dlaczego?

Obcy ludzie cieszą się z czyjegoś niepowodzenia.
Może nie tak ostentacyjnie, ale odczuwają wewnętrzną satysfakcję, że im w życiu powodzi się lepiej. Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego wora – istnieją na tym świecie dobre duszyczki, które tak nie mają i potrafią współczuć. To tylko garstka. Większość i tak w głębi duszy się będzie miała nasz humor gdzieś.

2. Ludzie mają własne problemy i nie lubią przebywać wśród ludzi smutnych.

To święta racja, którą wciąż powtarza mi jedna z bliższych mi osób. Z powodu wielu wewnętrznych wzlotów i upadków, własnych problemów, szukamy osób, które napełnią nas pozytywną energią, zainspirują, a nie zdołują i sprawią, że będziemy czuć się źle. Każdy ma własne problemy i nie lubi brać na siebie kolejnych, związanych z obcą osobą. To jest powód, dla którego uciekamy od przebywania ze smutnymi osobami, wybierając towarzystwo tych pozytywnie nastawionych. Pozytywni ludzie lepiej wpływają na nastawienie i sposób bycia innych. Chodząc wiecznie ze zdołowaną miną, łatwo zrazić do siebie część osób. Jeśli kolejny raz zobaczą nas w złym nastroju, nie będą chcieli spotykać się i wysłuchiwać o naszych udrękach i rozterkach. To nie ich sprawa, nie ich życie.

3. W nieoczekiwanej sytuacji nasze złe emocje i gadanie zostanie wykorzystane przeciwko nam.

Tego przekonałam się kilkukrotnie na własnej skórze. Zwierzyłam się komuś ze swojego problemu, w złym momencie, a później nasłuchałam się od innych o tym, jak bardzo nie rozpaczam i histeryzuję, przejmując się i biorąc wszystko do siebie. To nie jest tego warte. W tym momencie warto wrócić do punktu drugiego. Lepiej iść uśmiechniętym przez życie, zacisnąć zęby i udawać, że wszystko w porządku. Większość osób, które nas nie zna, nie rozpozna różnicy w naszym zachowaniu i nie będzie się zastanawiać, co znów nas trapi.

To indywidualna kwestia i tak jak napisałam, część z nas nie potrafi bądź zwyczajnie nie widzi sensu w ukrywaniu swoich negatywnych uczyć. Według mnie nie warto pokazywać smutku, tylko z głową uniesioną do góry, zacisnąć zęby i czasami poudawać. Nie widzę sensu dzielenia się własnymi problemami i spostrzeżeniami z obcymi.

Jak Wy postępujecie w momentach smutku? Podzielcie się swoimi sposobami 🙂

0 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *