Studia dziennikarskie - dla kogo i czego wymagają?

9b7db6d1-7f76-4570-b32f-792cc6d2503b

Studiuję dziennikarsko, mimo że tego nie planowałam – dokładniej dziennikarstwo i komunikację społeczną, bo tak brzmi pełna nazwa mojego kierunku. Jestem po prawie roku ciężkiej pracy, pisania, po jednej sesji egzaminacyjnej, milionie prac domowych i prezentacji, których (jak się okazało na studiach) robić nie potrafię, bo to, bo tamto.

A tak serio i bez kłamstewek, idąc na studia, myślałam, że połączenie ich z pracą czy pisaniem bloga to nie lada wyczyn, a ja będę chodziła wiecznie zmęczona, bez chęci, odpuszczając któreś w wyżej wymienionych zajęć, kosztem studiów. Zdawało mi się też, że z wykładów będę mogła wyciągnąć Bóg wie ile, a rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Nie chcę pisać, że na studiach nic nie robię, bo to byłoby nieprawdą. Zacznę od początku, kiedy zaczęłam pierwszy semestr na UKSW na komunikacji medialno-kulturowej. Jak sama nazwa wskazuje, pomyśleć by można, że duży nacisk będzie na media i kulturę. Jednak 90%  zajęć i tematów opierało się na tym drugim, co mnie kompletnie nie kręciło. Byłam nastawiona na naukę komunikacji medialnej z elementami kultury – nie odwrotnie. Przeniosłam się na dziennikarstwo ogólne. Pomyślałam, że z dwojga złego lepsze to. Jest dużo teorii, kilka katolickich przedmiotów, których – jak wyjaśniają wszyscy – mogłam się spodziewać po wydziale teologicznym, na którym mój kierunek się znajduje.

Wykłady są rzekomo obowiązkowe – w rzeczywistości wszystko zależy od życzliwości i zasad wykładowcy. W tym semestrze zajęcia mam w poniedziałek, wtorek, środę i czwartek. W praktyce chodzę na kilka w poniedziałek, czasami jedne w środę i wszystkie w czwartek. Mimo to nie czuję, abym coś traciła. Nie potrafię słuchać przez 1,5 h o rzeczach, które mnie nie interesują. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. W czwartki mam ćwiczenia i to właśnie wtedy odbywa się warsztat dziennikarski, mam angielski czy analizę bieżących wydarzeń w Polsce i na świecie i rzecznictwo prasowe, na których mogę śmiało powiedzieć – uczę się wartościowych, przydatnych rzeczy. Przyznam, że zarówno w tym, jak i poprzednim semestrze, z zajęć praktycznych wyciągam najwięcej. Piszę na zajęciach, ale nie tyle, ile myślałam. Znów ze względu na być może wygórowane oczekiwania, zostałam rozczarowana. Więcej tekstów publikowałam i skrobałam przed tym, jak zaczęłam studiować. Poświęcałam więcej czasu na bloga, pisałam teksty z pasją, weną i natchnieniem, a nie pod przymusem zaliczenia pracy czy przedmiotu.

Dziennikarstwo da się pogodzić z pracą i pasją. Da się i przy dobrym zorganizowaniu można nawet znaleźć w tym wszystkim czas dla siebie. Nie obarczam studiów winą za mniej czasu na bloga, bo to akurat praca sprawia, że momentami jestem zmęczona i nie mam tyle czasu. W wakacje, kiedy odejdzie jeden z obowiązków, jakim jest chodzenie na zajęcia, z pewnością czasu przybędzie, więc i częstotliwość publikowania się zmieni.

Teraz trochę słowem podsumowania dla tych, którzy dotrwali do końca i wolą mieć argumenty przedstawione czarno na białym.

Dla kogo studia dziennikarskie?

  • Na pewno dla typowych humanistów. Osoby, które lubią przedmioty ścisłe czy przyrodnicze, będą się nudzić i marnować – lepiej wykorzystać swój potencjał. W końcu jak nam powtarzają na co drugich zajęciach – dziennikarzem można zostać bez studiów!
  • Dla osób, które chcą pogodzić studia z pracą, które potrzebują po prostu „papierka” z ukończeniem studiów
  • Dla osób, których pisanie jest ogromną pasją, które fascynują się dziennikarstwem, obróbką teksów od kuchni i wiążą przyszłość z tym zawodem

Czego wymagają?

  • Bieżącej analizy informacji ze świata
  • Biegłego posługiwania się językiem polskim
  • Pisania tekstów od krótkich – news, wzmianka, po  artykuły czy informacje prasowe
  • Dobrej pamięci do nauki formułek – to typowo pamięciowe studia

 

0 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *