Jak skutecznie przygotować się do sesji?

tumblr_ondqe2pr731w20229o1_1280

Sesja za kilka dni! Podejrzewam, że większość z Was ma już za sobą kilka istotnych kolokwiów i ze łzami w oczach myśli o kolejnych dniach spędzonych w książkach, braku czasu na relaks i dwóch tygodniach, w których niemożliwe staje się możliwe, a student jak to student udowadnia, że rzeczy, których normalnie w ciągu roku przyswoić nie umiał, ogarnie w ciągu dwóch tygodni sesji i jeszcze zda! Tego Wam życzę 🙂 Mam kilka własnych sposób na naukę, które stosuję od lat i jak na razie mnie nie zawiodły. Po przeprowadzonych z wieloma studentami rozmowach udało mi się zebrać kilka przydatnych porad, stosowanych przez większość z nich. Nie wszystkie poniższe tipy stosowałam. Uczyłam się, nie pytając o testy z poprzednich lat i oczywiście robiłam to z telefonem pod ręką, który przejmował miejsce notatek w 10 min od rozpoczęcia nauki. W rezultacie nauczenie się 10 stron zajęło mi wieki. Od kilku dni zostawiam go w innym pokoju i efekt jest zniewalający! Nauka idzie mi szybciej, nie dekoncentruje się.

Jeśli macie jakieś inne sposoby czy nawyki, dajcie znać!

Oto kilka, zebranych od kilku studentów:

Opieranie się wyłącznie na materiałach podanych przez wykładowców 

Może u mnie na studiach nie jest to tak istotne, jak na Zarządzaniu na UW. Znajoma powiedziała, że dwóch wykładowców z tego samego przedmiotu, wprowadziło zupełnie różne oznaczenia, przez co nauczyć się na jeden egzamin nie wystarczy. To cenna uwaga z punktu widzenia testu, który utrzymamy. Szkoda by było nie zrobić części zadań przez to, że nie zajrzeliśmy do oznaczeń, które wprowadził dany wykładowca.

Dobra selekcja materiałów, ograniczenie ilości zasobów, z których będziemy korzystać

W moim sylabusie z kilku przedmiotów jest co najmniej po 10 książek, z których mogę się przygotować do egzaminu. Biorąc pod uwagę, że mam ich 8, nie ma opcji, abym zdążyła z przeczytaniem 600-stronnicowego książkowego „kolosa” razy 10 i jeszcze z 6 przedmiotów. Dlatego warto zwrócić uwagę, z jakich materiałów korzystał wykładowca, na którą książkę zwrócił uwagę i oczywiście na podstawie tego sporządzić własne notatki. No właśnie, o notatkach za chwilkę…

Tworzenie własnych notatek, podkreślanie najważniejszych informacji

Ja uwielbiam uczyć się z własnych notatek, a jeśli uda mi się zdobyć skrypt z informacjami, które mogą się pojawić, wolę go wydrukować czy przepisać. Przepisując, zapamiętuję część informacji, przede wszystkim wzrokowo, przez co łatwiej mi je odtworzyć. Dodatkowo te najważniejsze podkreślam różnymi kolorami, żeby ich następnym razem nie ominąć.

Odłożenie urządzeń elektronicznych, dobra organizacji miejsca do nauki

To niby oczywisty punkt, jednak wolałam go uwzględnić, bo do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, jak ważne jest, aby telefon i urządzenia elektroniczne były z dala. Zazwyczaj moja nauka wyglądała następująco: brałam książkę i notatki oraz telefon, który tylko leżał obok. Po góra 10 minutach czytania jakimś trafem wyskoczyło powiadomienie, którego nie mogłam odczytać później. W rezultacie książka została odkładana w miejsce telefonu, a ten wędrował do ręki. Co za tym idzie? Mnóstwo zmarnowanego czasu na przeglądanie Fejsa, Instagrama i tego typu aplikacji.

Dobra organizacja miejsca do pracy to kolejna istotna kwestia. Uczyć się na łóżku można, ale po kilku godzinach ból pleców daje się we znaki. Przeznaczenie łóżka jest jedno i dlatego nie umiem się uczyć, leżąc w łóżku. Przeczytać książkę czy notatki da radę, jasne. Ale do nauki niezbędne jest krzesło z dobrym oparciem, przede wszystkim dobre światło i jak kto woli – stolik czy biurko, gdzie rozkładam wszystkie niezbędne przybory.

Nauka z papierowych notatek/skryptów/książek, nie wersji elektronicznych 

Tutaj proponuję powrót do powyższego punktu, dotyczącego telefonów i urządzeń elektronicznych. Nie da się uczyć z czegoś, co po 10 minutach zamienia się w centrum rozrywki. Taka nauka z pewnością nie przyniesie pożądanych efektów.

Zorientowanie się, jakie zadania mogą się pojawić

Dobrze wiedzieć, czego się spodziewać. Czy kolokwium przybierze bardziej formę testu czy zadań otwartych, gdzie trzeba będzie liczyć czy rysować wykresy. Nierzadko (na moim kierunku) zdarzyło się tak, że pytania się powtórzyły, więc warto zorientować się, co było w latach poprzednich.

Rozwiązanie (jeśli to możliwe), testów z poprzednich lat

W dużej mierze łączy się z punktem powyższym – aby rozwiązać testy, trzeba je najpierw zdobyć. Mam znajome, które posiadają testy ze statystyki w kilku poprzednich lat i to właśnie na tym uczą się najwięcej. Rozwiązywanie zadań i praktyka czyni mistrza!

Zwracanie uwagi na wyjątki, odstępstwa, nazewnictwo terminów 

Wykładowcy uwielbiają podchwytliwe pytania dotyczące wyjątków. Zdarza się również, że jeden termin ma kilka nazw, więc warto je znać. Czasami pytania o podstawową wiedzę to pikuś w porównaniu do pytań o wyjątki, dlatego lepiej ich nie przegapić!

 

zródło zdjęcia

 

0 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *