Stylizacja ze skórzanymi sztybletami Footway

DSC_3062

 

Ze stroną Footway miałam do czynienia po raz pierwszy, kiedy do mnie napisali. Jak to ze mną zwykle bywa, szybciutko weszłam na stronę, aby zobaczyć, czym zajmuje się firma, jakie mają produkty i ceny.

Co mnie zdziwiło, robiąc jednocześnie oszołamiające pierwsze wrażenie, to bardzo minimalistyczny i zrozumiały (co jest obecnie rzadkością) layout i wygląd strony, który przedstawia tylko 3 rubryki  (z możliwością natychmiastowego wyboru rozmiaru butów, które nas interesują) i wyświetlone poniżej, możliwości dokonania płatności. Potencjalny klient od razu wie, że firma jest konkretna i z pewnością sumienna. Jestem osobą bardzo ufną i nie ma dla mnie większego znaczenia, czy firma pochodzi z Polski, czy nie, jednak wiem, że wiele osób ma barierę, przez którą ciężko im się przekonać do stron z zagraniczną nazwą, a to przede wszystkim ze względu na wiele krążących w internecie fejkowych stron. Mogę Was zapewnić, że w tym przypadku tak nie jest. Po wyborze swojego rozmiaru momentalnie wyświetliły mi się wszystkie dostępne w moim rozmiarze modele butów. Uwierzcie, że to mocno pomocne. Nie raz, nie dwa irytowałam się z powodu faktu, że spodobała mi się jakaś rzecz, ale niestety nie była dostępna w moim rozmiarze. Tu, z intuicyjną wyszukiwarką możemy tego z łatwością uniknąć.

Po poświęceniu dosłownie kilku godzin na przejrzenie dokładnie produktów wybrałam kilka modeli, które mnie zainteresowały. Oferta jest bardzo bogata – od sportowych butów typu Vans, po botki Bianco, trapery Timberland czy delikatne sandałki od Steve Madden.

Botki, których użyłam do stworzenia stylizacji to pierwsza para, na którą się zdecydowałam. Drugie zobaczycie w stylizacji w przyszłym tygodniu. Nie muszę chyba pisać, że sztyblety ze zdjęć są skórzane – to dla mnie absolutna konieczność, uwzględniając fakt, że potrafię w nich chodzić kilka razy w tygodniu przez dosłownie cały dzień. Kształt obuwia dopasowuje się do buta, stopy oddychają, a buty są znacznie trwalsze. Wybrałam sztyblety z noskiem w szpic.

Pozostałe elementy stylizacji to spódniczko-szorty z aksamitu wyszyte kwiatami i ostatnio ulubiona, koszula w kropki. Serio, odkąd ją kupiłam, miałam ubraną codziennie przez 3 dni, do czasu, kiedy niefortunnie nie wylałam na nią soku. Od jakiegoś czasu obiecuję sobie, że zacznę nosić inne outweary niż tylko futra, jednak przy obecnej temperaturze i moim zmarzluchowatym ciele, nie widzę innej opcji. Próbowałam z płaszczem i grubym, wełnianym swetrem, jednak nie ma tego samego efektu. W futerku przynajmniej nie trzęsę się z zimna i mogę ubrać pod nie coś lżejszego niż gorący sweter.

Jak Wam się podoba całość? Też stawiacie na skórzane buty, czy nie ma to dla Was znaczenia? 🙂

zdjęcia: Emil Piaskowski

buty – Footway 

futerko – Mango

spodenki, koszula – Zara

2 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *